niedziela, 15 lipca 2012

trudna noc i niedziela

obudziłam się przed czwartą. nie mogłam zasnąć. 
nie ma słów, które niosą za sobą to co czuję. nie powiedzą jak bardzo boli, piecze jak wdzierający się dym do środka. powiedzą jak drży serce. uczucia, których nie potrafię udźwignąć.serce bije jak oszalałe.

sobota, 14 lipca 2012

re: prośby o kropkę

22:22czuję się jak ci żebracy i ludzie bezdomni. tak wiele straciło sens. nawet nie wiedziałam, że ma aż tak wielki. strata pokazuje przede wszystkim błędy lekkomyślności, przekonania o czasie, który przed nami. stawiałam głupie warunki zamiast żyć.


piątek, 13 lipca 2012

zaczynam mieć wszystkiego dość ...

jęków moich, bólu, kaleczenia siebie. zaczynam być na siebie zła za to, że nie dość że spieprzyłam  ceremonię i odebrałam sobie bycie szczęśliwą,  to jeszcze teraz siebie katuję.
tak, złoszczę się na stan rzeczy trudny do zaakceptowania.
postawię siebie w tej sytuacji - po moim monologu nerwy mi puszczają (hipotetycznie) bo druga strona zacięła się na nie. i nawet przypuśćmy, że pobiję a potem dostanę łomot za przemoc, za agresję.
tak, zostaje strach i wstyd. więc stąd te uniki?
dziwię się temu "olśnieniu", nieco obawiam swego myślenia. mrowi mnie głowa, więc to może stąd.
a skoro już takie gdybanie ma tu miejsce... to dlaczego on mógł do mnie przychodzić po najgorszym wyrządzonym - bo kochał, a ja nie mogę. dlaczego? ja też miałam dość jego i jego agresji i był moment kiedy umierałam ze strachu przed presją jaką wywierał na mnie. mimo to otwierałam.
tak, pętla.
---------------------------------------------
w domu napadają mnie lęki. jak dzikie zwierzę znów chcę wyrwać się z siebie i być przy nim. mam nadzieję, że napady będą co raz rzadsze i słabsze. nie wiem czy to zasługa gipsu ale mam drętwienie rąk, warg, całej twarzy, mrowienie. chcę prosić kogoś o nocowanie u mnie, czuję się bardzo niepewnie. jutro działka skoro świt (trochę rodzinnych nerwów) i pracy.